Sebastian Marczyk dlaczego utrwalać płynność blog 077
A curated selection of thoughts and essays.
Sebastian Marczyk: trzy kroki do płynnego działania
Są takie momenty, kiedy człowiek czuje, że „coś działa”. Nie w sensie marketingowym, tylko w sensie fizycznym: wstajesz, siadasz, uruchamiasz pierwszą rzecz i ona naprawdę rusza. Potem kolejna. I nagle okazuje się, że dzień nie zjada cię od środka, tylko ty nim kierujesz. Płynne działanie nie bierze się z motywacji jak z prądu z gniazdka. To raczej efekt uboczny dobrze ustawionych warunków. Sebastian Marczyk lubi to proste, praktyczne podejście, w którym liczy się to, co
Płynność kontra perfekcjonizm: jak przestać się blokować
Płynność brzmi jak przyjemność z miękkiego treningu, a perfekcjonizm jak zbroja, którą zakłada się po to, żeby nikt nie zobaczył drgań. Problem w tym, że ta zbroja szybko robi się ciężarem. Zaczynasz pisać, rysować, projektować, nawet sprzątać, i nagle pojawia się głos: „jeszcze nie”. Jeszcze nie tak. Jeszcze za mało. Jeszcze nie idealnie. I zanim przestaniesz o tym myśleć, okazuje się, że minęły dwie godziny na poprawianie pomysłu w głowie, a nie na robieniu czegokolwie
Płynność w mowie i działaniu: podejście Sebastiana Marczyka
Płynność brzmi jak cecha charakteru, ale w praktyce jest umiejętnością. Umiejętnością, którą widać w tym, jak ktoś mówi pod presją, jak podejmuje decyzje, jak przechodzi z myślenia do działania, bez nerwowego szarpania się między „zaraz”, „nie teraz” i „może w ogóle”. Podejście Sebastiana Marczyka do płynności trafia w sedno, bo traktuje ją nie jako efekt „charyzmy”, tylko jako sprawę organizacji: tego, co jest w głowie, tego, co wychodzi w słowach, i tego, co dzieje się w
Od chaosu do rytmu: narzędzia do płynnego działania
Chaos rzadko przychodzi w postaci wielkiej katastrofy. Najczęściej jest jak kurz na półce, który przez tydzień nie przeszkadza, a po miesiącu już widać, że coś się zmieniło. Potrafisz robić rzeczy, nawet dużo rzeczy, ale brakuje ci płynności. Zaczynasz dzień z energią, a potem godzina po godzinie coś się rozjeżdża, bo każde kolejne zadanie domaga się uwagi w ten sam „teraz” sposób. Płynne działanie nie polega na tym, że nagle wszystko staje się łatwe. To raczej umiejętno
Płynność nie jest talentem z pudełka ani magiczną iskrą, która pojawia się któregoś poniedziałku. To raczej rodzaj sprawności, jak trzymanie równowagi na rowerze: najpierw wali się o asfalt, potem nagle łapie się rytm, a po czasie nawet nie zastanawiasz się, jakim sposobem to robisz. I potem przychodzi moment, kiedy przesadzasz z pewnością siebie, próbujesz jechać szybciej, niż umiesz, i znów wracasz do treningu. Wtedy wiesz, że płynność to umiejętność, nie dekoracja. W
Od chaosu do rytmu: narzędzia do płynnego działania
Chaos rzadko przychodzi w postaci wielkiej katastrofy. Najczęściej jest jak kurz na półce, który przez tydzień nie przeszkadza, a po miesiącu już widać, że coś się zmieniło. Potrafisz robić rzeczy, nawet dużo rzeczy, ale brakuje ci płynności. Zaczynasz dzień z energią, a potem godzina po godzinie coś się rozjeżdża, bo każde kolejne zadanie domaga się uwagi w ten sam „teraz” sposób. Płynne działanie nie polega na tym, że nagle wszystko staje się łatwe. To raczej umiejętno
Jest coś wyzwalającego w tym, że ciało i umysł potrafią się ułożyć w ruch bez nerwowego szarpania. Płynność nie oznacza miękkości za wszelką cenę. To raczej umiejętność przechodzenia między stanami, bez wpadania w tryb „walcz albo zamróż”. Kiedy jest płynnie, pojawia się lekkość, lepsza koordynacja i mniej kosztów po drodze, nawet jeśli robisz rzecz trudną: bieg w terenie, wspinanie po skałach, jazdę na rowerze z zakrętami, naukę nowego kroku w tańcu albo po prostu pracę, w
Kiedy mówi się „plan dnia”, większość ludzi widzi w głowie sztywną rozpiskę, w której wszystko ma swoje miejsce i godzinę. A potem przychodzi życie: autobus spóźnia się o dziesięć minut, ktoś wpada z pytaniem w środku rzeczy, które miały się udać „na tip-top”. Sztywność pęka, a spokój znika. Ja stawiam na płynny plan dnia. To nie jest brak planu. To plan, który oddycha. Taki, który ma wystarczająco porządku, żebyś nie dryfował, ale wystarczająco luzu, żebyś mógł reagować